Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wieszczenia wesołe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wieszczenia wesołe. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 maja 2009

Dlaczego "afera BOŚ" nie jest elementem kampanii wyborczej

Po pierwsze: Kownacki nie jest kandydatem do europarlamentu
Po drugie: Kownacki pracuje dla prezydenta
Po trzecie: mówimy o tym samym prezydencie, który nie jest wbrew obiegowym opiniom, nie-patriotycznym mediom i zdrowemu rozsądkowi prezydentem swojego brata
Po czwarte: jest też tym samym prezydentem, który nie wziął udziału w kampanii wyborczej do EP, wygłaszając orędzie krytykujące obecny rząd i wychwalające poprzedni rząd
Po piąte: ten sam były rząd, którego premierem był brat prezydenta, który nie jest prezydentem swojego brata
Po szóste: nikt tak naprawdę nie identyfikuje prezydenta z jego bratem i partią, której prezesem jest brat, a z ramienia której prezydent został prezydentem
Po siódme: dlatego "afera BOŚ" nie jest elementem kampanii wyborczej, gdyż oczywistą oczywistością jest to, że afera, w którą może być zamieszana osoba blisko związana z prezydentem nie będzie miała wpływu na wynik wyborczy

Tak samo jak nie miał wpływu dziadek z Wermachtu.

Swoją drogą to ciekawi mnie czy sprawa przycichnie, ktoś jej ukręci łeb lub czy się w ogóle wyjaśni - obojętnie w którą stronę.

sobota, 21 lutego 2009

PPPP - Prawdziwie Patriotyczna Polska Prawica

Poniższy tekst jest tylko i wyłącznie efektem obserwacji, przemyśleń i wypaczonego poczucia humoru autora.

Kilka czynników, które definiują PPPP:

- niezależnie od tego jak nazywa się partia to zawsze jest ona jedyną PPPP - wszystkie inne są mniej PPP
- każdy kto znajduje się bardziej na lewo od PPPP jest lewakiem
- nawet jeśli PPPP jest bardziej socjalistyczna w swoim programie, niż partia faktycznie lewicowa
- PPPP nie zawsze jest socjalistyczna, czasem jest konserwatywno-liberalna
- liberalizm PPPP jest zazwyczaj anarchokapitalizmem
- konserwatyzm jest zazwyczaj konserwatyzmem
- każda PPPP jest konserwatywna
- każda PPPP wyznaje tradycyjne wartości chrześcijańskie
- niektóre nawet bardziej niż inne
- te, które robią to mniej wyznają te same zasady co te, które bardziej, ale dopuszczają w swoje szeregi np. ateistów
- przynajmniej w teorii
- PPPP jest patriotyczna nawet jeśli optuje za monarchią i władztwem saskim lub rosyjskim
- każda PPPP jest antykomunistyczna
- nawet jeśli ma w swoich szeregach członków byłej PZPR lub jest zwolennikiem ścisłych stosunków z Rosją (dmowszczyzm)
- PPPP w ramach swoich wartości chrześcijańskich nie posługują się mową nienawiści, nie dyskryminują nikogo, nie dążą do tworzenia swoistych gett, ani nie oceniają człowieka
- wyjątek od powyższego stanowią homoseksualiści, Eskimosi, Żydzi, masoni, lewacy, socjaliści, ateiści, feministki
- aczkolwiek nie polega to bynajmniej na ocenianiu ludzi, a jedynie na krytyce grzesznego postępowania (kryteria grzeszności są cokolwiek niejasne z powodu bariery językowej na drodze płonący krzak - człowiek)
- PPPP jest zawsze bardziej P niż inne (już o tym pisałem, ale należy to wyraźnie zaznaczyć)
- PPPP zasadniczo nie jest przeciwko wolności, przynajmniej dopóki stosujemy się do ich reguł
- PPPP z racji konserwatyzmu jest za boskim porządkiem rzeczy, tradycyjnym podziałem ról w rodzinie i tym podobnym wartościom, których nikt nie potrafi doprecyzować
- PPPP uważa, że Kościół powinien być oddzielony od państwa, ale państwo od Kościoła już niekoniecznie
- marketing polityczny w wykonaniu PPPP nie jest marketingiem, a jedynie krzewieniem pozytywnych wartości
- marketing polityczny w wykonaniu kogoś innego jest manipulacją
- PPPP widzi realne zagrożenia dla polskości
- realne zagrożenia mimo braku wskazania konkretnych przykładów, działań i dowodów są realne i zawsze były
- każdy kto temu zaprzecza jest albo agentem wrażych grup lub został zmanipulowany
- każda nowo powstała PPPP jest bardziej PPP od pozostałych, a najbardziej od formacji z której się odłączyła
- Okrągły Stół był zdradą
- Lewy Czerwcowy był zdradą jeszcze gorszą
- lustracja musi być przeprowadzona, nawet jeśli wiarygodność papierów jest wątpliwa
- najlepszą formą lustracji jest dopuszczenie każdego obywatela do dokumentów, poprzez trzymanie ich w apolitycznym urzędzie, którego publikacje nie są używane do walki politycznej
- media prawicowe w odróżnieniu od pozostałych są zawsze obiektywne, zawsze podają sprawdzone i prawdziwe informacje i zawsze są utrzymywane z kapitału polskiego
- PPPP jest przeciwko eutanazji, aborcji, in vitro ponieważ zastępują Boga w dziele tworzenia lub zakańczania życia
- nie przeszkadza to PPPP szczepić się na grypę
- postulaty i działania PPPP nigdy nie są nielogiczne lub nacechowane hipokryzją - to tylko inni ich nie rozumieją
- prawdopodobnie dlatego, że są lewakami
- każda PPPP będzie zaprzeczać, że człowiek jest małpą, ale nie będzie to w niczym przeszkadzało twierdzić im, że niektórzy ludzie są sztyletami

Mam dość.
c.d.może n.

poniedziałek, 2 lutego 2009

Abunai! Zaczynamy?

Czyli jednak zaczynamy. W końcu zmusiłem się do tego, żeby coś ruszyć w kierunku wyzewnętrzniania mojego własnego, niepowtarzalnego i zrytego "ja".
Na ile ten blog utrzyma się w formie luźnej publicystyki komentującej co ciekawsze wydarzenia z najjaśniejszej i świata poza wzmiankowaną to zobaczymy. Na ile utrzyma się w ogóle też.

A ponieważ ostatnimi dniami jakoś nic ciekawego się nie dzieje (ot rząd coś tam kombinuje z oszczędzaniem - trzymam kciuki za zawieszenie finansowania partii z budżetu, może by tak jeszcze klerowi uciąć kaskę?), poza zakończonym kongresem PiS-u (który generalnie zbyt ciekawy nie był - te same postulaty co zwykle, tylko w ładniejszym opakowaniu - czyli solidarność, prawda historyczna, walka z układami, państwo narodowe i jakieś tam marudzenie o nowoczesności - w nowym, bardzo pijarowskim wydaniu). Tutaj liczę na to, że prezesa kupi jeszcze mniej ludzi niż ostatnio.

Ale właśnie - ponieważ nic się ostatnio nie dzieje to notka inauguracyjna upłynie pod znakiem spekulowania. Dużo ostatnimi czasy mówi się o upadku wartości, o Sodomii i Gomorze i zgniłej laicyzacji, liberalizacji i cholera wie czym jeszcze. Aha - kosmopolityzmie. Też zgniłym.
Obrońcy tychże wartości (narodowych, chrześcijańskich, lub w Polsce katolickich) strasznie narzekają na to jak to upada morale, a ich sacrum i święte oburzenie wyje pod naporem wolności sumienia, wyznania, orientacji i braku ksenofobicznej odmiany patriotyzmu. Ci sami obrońcy bardzo często przy komentarzach o aborcji, in vitro, eutanazji, homoseksualizmie i innych urokach "cywilizacji śmierci" wieszczą, że nadzieja pozostałą już tylko w muzułmanach. Jak długo żyję (w sumie nie AŻ tak długo) to myślałem, że wyznawcy Allaha nie cieszą się specjalną estymą wyznawców Jahwe (w wersji jedno lub trzyosobowej). A tu taka niespodzianka - już chyba ostatnią linią obrony i nadzieją uber patriotów i uber chrześcijan (w domyśle katolików), przed zdrożną ateizacją, samobójczym homoseksualizmem i rozpadem cywilizacji łacińskiej jest Islam.
Tak podejrzewam, że konserwa liczy na to, że nas podbiją demograficznie i naprostują. Wszak tradycyjne wartości rodzinne i wielodzietność to coś, co konserwatyści głośno postulują - ale Europejczycy jak na złość płodzić i mnożyć się na chwałę Pana nie chcą.

Pospekulujmy więc - Europa, rok 2050: rodowici Europejczycy rasy białej są na wyginięciu i wegetują z wskaźnikiem dzietności na poziomie -5. Oficjalną religią jest Islam, państwa narodowe przestały istnieć, mamy do czynienia z kilkoma sułtanatami (ofkors zaczęło się to wszystko od Francji). Strzeliste minarety ozdabiają każde większe miasto Europy. Niegdyś gorliwi patrioci i chrześcijanie z neoficką gorliwością biją pokłony swoim nowym panom i codziennie skłaniają się ku Mecce. Ale jest dobrze - wróciła moralność, wrócił ład i porządek, nie ma już homosiów dyktujących praworządnej większości jakiś dziwnych tez o równouprawnieniu, o związkach o adopcjach. Nie ma już gadek o wolności sumienia i wyznania. Jest jedynie twarde prawo. Religijne prawo. Konserwatyści się cieszą - bo nieważne co by to nie było - ważne, że jest konserwatywnie. A ludzie się modlą i płodzą dużo dzieci. A wszelkie przejawy buntów karane są z miejsca wybatożeniem lub stryczkiem. Prawie jak za starych dobrych czasów - prawie, bo wprawdzie nie ma króla, a sułtan, ale to się nie liczy.
A ja tak sobie stwierdzam, że gdy już cichy sen obrońców moralności się ziści, to wieszający mnie kat ma być w odświętnym turbanie!

A co. ;]

I tym spekulacyjnym akcentem zakończę dzisiejsze wypociny.